wtorek, 17 marca 2015

"Zrozumieć komiks" - Scott McCloud

Koronne dzieło Scotta McClouda mogłoby się wydawać albo próbą przekonania przekonanych, albo wołaniem po próżnicy, bo kto potencjału komiksu jeszcze nie zauważył, ten do lektury zapewne i tak nie zasiądzie. Ale nic bardziej mylnego. Samo obcowanie z danym medium, choćby i częste, ekspertem nie czyni, zaś McCloud, prezentując teoretyczny fundament, na którym stoi dzisiejsza kultura komiksowa, podejmuje brawurową próbę opisania tego, co nie zostało dostatecznie opisane. Brawurową, gdyż zamiast klecić kolejny nużący akademicki esej, wybiera formę najodpowiedniejszą: o komiksie opowiada przy pomocy komiksu. Rysunek staje się tym samym nie tyleż środkiem służącym egzemplifikacji, co integralnym elementem dzieła pozwalającym na dynamiczną, płynną analizę prowadzoną przez amerykańskiego „Arystotelesa komiksu”. Jak informuje wydawca na czwartej stronie okładki, swoisty wykład McClouda jest punktem referencyjnym dla badaczy i miłośników medium, ale pojawić może się obawa, czy jest to zarazem pozycja przystępna dla, bez urazy, niedzielnego czytelnika. Otóż jak najbardziej. Chyba prościej – i ciekawiej! – o komiksach opowiadać się nie da. Gawędziarski styl McClouda sprzyja niezobowiązującej lekturze, a narracyjnej lekkości towarzyszy błyskotliwość autora, który upycha na dwustu paru stronach multum treści. „Zrozumieć komiks” jest bowiem nie tyle próbą sformalizowania pewnego zasobu pojęć, jakimi powinno się posługiwać przy fachowej rozmowie o medium, ale subiektywnym, a co za tym idzie oryginalnym, na nie spojrzeniem.


McCloud już na samym początku podkreśla, że komiks pokryty jest naroślą stereotypizacji, zestawem pewnych pojęć niepozwalających na zaakceptowanie go jako dziedziny godnej uwagi akademika i konesera, a przymiotnik „komiksowy” odbiera się zazwyczaj pejoratywnie i służy on określeniu rzeczy nadmiernie uproszczonych i schematycznych. O ile faktem jest, że laik faktycznie spojrzy na medium jako całość przez pryzmat popularnych amerykańskich serii o superbohaterach, które przeważnie i tak zna jedynie ze słyszenia bądź z kina, tak McCloud udowadnia, że nawet rzemieślnicze, a może raczej fabrycznie produkowane opowieści są starannie opracowanymi dziełami sztuki narracyjnej. Bo choć zdaje się być medium szalonym – i jest nim w istocie – komiks również podporządkowuje się pewnym konwencjom, aczkolwiek nie bezmyślnie, i zostawia tyle samo miejsca na autorską inwencję, co, dajmy na to, film czy literatura. Dlatego też McCloud stroni zazwyczaj od budowania analogii pomiędzy komiksem a innymi mediami (chyba że jest to absolutnie koniecznie dla zobrazowania jakiejś myśli) i choć kuszące byłoby objaśnienie na przykład niezwykle trafnego terminu „dookreślenia” – który, w dużym skrócie, opisuje sposób operowania interwałem pomiędzy kadrami – na zasadzie porównania do cięcia montażowego, autor stara się posługiwać osobną terminologią.

McCloud pisze intuicyjnie, jakby zastanawiał się na głos nad tym, co chodzi mu po głowie, ale przez cały czas ma baczenie na odbiorcę, dlatego stara się nawet najprostsze, żeby nie powiedzieć oczywiste, rzeczy podeprzeć przykładem, wyłuszczyć i zobrazować. Innymi słowy: nie pozwala sobie na skrót myślowy i niedopowiedzenie, dzięki czemu „Zrozumieć komiks” jest dziełem konkretnym, uporządkowanym i przemyślanym, dalekim od luźnych rozmyślań, choć taki pozór stara się autor utrzymać. Książkę McCloud podzielił na klarowne rozdziały podporządkowane teoretycznym zagadnieniu – choćby użyciu koloru czy określeniu ram czasowych wydarzeń ujętych kadrem – przy czym każdy kolejny zdaje się naturalnym rozwinięciem poprzedniego, aż do pojawiających się na końcowych stronach kwestii ogólnych objaśniających funkcjonowanie samego medium. „Zrozumieć komiks”, choć jest pozycją zdecydowanie ambitną, nie wyczerpuje tematu, z czego zresztą McCloud, szczególnie zważywszy na jego niewyczerpany zapał fascynata, zdawał sobie sprawę. Dlatego tytuł ten doczekał się siedem lat później, w znaczącym roku 2000, kontynuacji zatytułowanej „Reinventing Comics”, w której autor rozprawiał o przyszłości medium, oraz wydane już przed niemal dekadą „Making Comics”. Oby i te pozycje do nas zawitały.


Tekst ukazał się na łamach "Dziennika. Gazety Prawnej".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz