piątek, 4 lipca 2014

Seans bez powodu - "Długi wrześniowy weekend"

Jason Reitman o erotycznej fantazji kury domowej. Do tego przekonująco, pomimo konieczności zawieszenia niewiary na pełne dwie godziny. A może, paradoksalnie, właśnie dlatego? Fabularnie „Długi wrześniowy weekend” zdaje się być tworem nieprawdopodobnie prawdopodobnym, przepisanym rodem z kolorowego czasopisma o ludzkich dramatach, gwiazdach i przepisach na niedzielny obiad. Dlatego też łatwo byłoby przekreślić film jako dziełko w typie grafomańskich, ale bestsellerowych romansideł Nicholasa Sparksa. Lecz Reitman – co udowodnił i „Juno”, i „Kobietą na skraju dojrzałości” – ma rękę do kameralnych historii skoncentrowanych na postaci kobiecej i potrafi przekuć u rdzenia schematyczną opowieść w romans esencjonalny.

Placki brzoskwiniowe nie są tym, czym się wydają
Długi wrześniowy weekend (7-/10)

„Długi wrześniowy weekend” opowiedziany jest od pierwszej do ostatniej minuty z perspektywy trzynastoletniego Henry'ego, syna dobiegającej czterdziestki Adele, która, pozostawiona przez męża, nie radzi sobie z samotnością. I brakiem męskiego ramienia. Marzy nawet nie tyle o ekstatycznej miłości – ta przyjdzie sama – co intymnej bliskości. Można by rzec, iż jej pragnienia materializują się pod postacią zbiegłego z zakładu karnego Franka, który, ranny, terroryzuje kobietę i Henry'ego, ukrywając się w ich domu. Uciekinier okazuje się twardzielem o gołębim sercu i, choć stanowczy, zakłada aksamitne rękawiczki. Zmuszony przejść rekonwalescencję, spędza czas z obojgiem i Adele niespodziewanie zyskuje mężczyznę ze snu, a chłopak substytut ojca, który ma dla niego czas. Tylko pozornie, bowiem ten jednak płynie nieubłaganie.

Reitman powieść Joyce Maynard chciał przenieść na ekran już przed pięcioma laty, lecz czekał, aż Kate Winslet będzie wolna od innych zobowiązań. I słusznie, bo razem z Joshem Brolinem brytyjska aktorska tworzy duet o magnetycznym przyciąganiu, potrafiąc stworzyć buzujące erotyczne napięcie, którego kulminacją jest dwuznaczna scena pieczenia brzoskwiniowego placka.

Film ukazał się u nas na płytach nakładem firmy Imperial.

1 komentarz:

  1. "Długi, wrześniowy weekend" otrzymał ode mnie nawet dwa oczka więcej. Już dawno nie oglądałem tak emocjonującego dramatu, w którym napięcie sięga zenitu, a apogeum intymnej bliskości staje się pieczenie brzoskwiniowego ciasta (zgadzam się, kapitalna scena!!!). Świetna historia, urzekająca kameralność, mnóstwo napięcia i genialna gra aktorska ;)

    OdpowiedzUsuń