piątek, 14 grudnia 2012

Tymczasem w księgarniach - "Atlas chmur"

Trzecia powieść w dorobku brytyjskiego pisarza Davida Mitchella zyskuje nowe życie wraz z premierą jej kontrowersyjnej ekranizacji; omawiane poniżej wznowienie „Atlasu chmur” opatrzono nawet stosowną okładką z grafiką zapożyczoną z plakatu filmowego.

Atlas Chmur (7/10)

Mitchell już wcześniej – w wydanych także i u nas „Widmopisie” oraz „Śnie numer 9” –  podejmował się eksperymentów formalnych, rezygnując z tradycyjnej, liniowej narracji i klasycznej struktury powieści na rzecz swoistego eksperymentu. Także w pewnym stopniu lingwistycznego, gdyż „Atlas chmur” to mieszanka powieści epistolarnej, dziennika, kryminału i dystopicznego science-fiction; każda z sześciu pozornie niezależnych od siebie, ułożonych na przemian historii rozgrywa się w innym przedziale czasowym, co wymagało odpowiedniej stylizacji językowej. Kolejne opowieści (poza szóstą, centralną) urywają się w kulminacyjnym momencie i są kontynuowane dopiero w drugiej części książki, w odwrotnym porządku chronologicznym; wtedy też oczywiste stają się związki pomiędzy bohaterami poszczególnych segmentów oraz nadrzędny temat utworu, którym jest, w ogromnym skrócie, zniewolenie człowieka przez człowieka.

Co na pierwszy rzut oka może wyglądać  na skomplikowane, jest w istocie dość proste i niestandardowa konstrukcja fabularna „Atlasu chmur” nie rzutuje na stosunkowo bezproblemową przyswajalność dzieła. I choć wolno zastanowić się, po co to wszystko, bowiem intelektualna warstwa powieści nie koresponduje z pomysłową strukturą i sprowadza się do zamieszczonej już na okładce konstatacji, iż nic nie jest przypadkowe, wyrażając tym samym pewien umiarkowany determinizm, błędem byłoby sprowadzenie dzieła Mitchella do rangi sensacyjnej ciekawostki. Już sam elastyczny i giętki styl autora sugeruje, że mamy do czynienia z powieścią nietuzinkową, zaś konsekwentnie poprowadzona fabuła i rozbicie narracji na kilka poziomów dowodzą niemałych ambicji twórczych, może nie do końca zrealizowanych, ale zdecydowanie godnych uwagi.

Recenzja ukazała się w "Dzienniku. Gazecie Prawnej".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz