czwartek, 20 grudnia 2012

Moja dziesiątka, czyli krótkie podsumowanie roku 2012

Jak już zaznaczałem wielokrotnie przy różnych okazjach, nie lubię kompilować podobnych list, ale końcówka roku niejako zobowiązuje, żeby choćby krótko podsumować ostatnich dwanaście miesięcy. Powiem tak - żaden film nie powalił mnie na kolana, nie zatargał mną i nie walnął w łeb obuchem, w przeciwieństwie do znakomitych produkcji z roku poprzedniego. Nie było jednak źle, bowiem obejrzałem całe mnóstwo rzeczy naprawdę dobrych, a nawet bardzo dobrych, lecz wywodzących się głównie z anglosaskiego kręgu kulturowego, o czym można się przekonać, studiując poniższą listę. Uwzględniłem na niej jedynie filmy, które były w tym roku dystrybuowane w naszych kinach, dlatego nie znalazł się na niej chociażby świetny "Wojownik" czy "Killer Joe", które bez trudu trafiłyby do pierwszej piątki. Dlaczego przyjąłem takie kryterium? Już tłumaczę - lista premier kinowych jest powszechnie dostępna i dzięki niej mogę łatwo przejrzeć filmy, które widziałem, a przypomnienie sobie, co też w tym roku oglądałem poza kinem, jest wręcz niemożliwe, bo nigdzie tego nie kataloguję. Żałuję, że w moim zestawieniu nie zmieściło się całe mnóstwo fajnych rzeczy, jak "Człowiek z Hawru", "Skyfall", "Róża" czy "Ścigana", ale cóż... taka specyfika znienawidzonych przeze mnie list. No dobrze, przejdźmy do rzeczy. Gdzie mogłem, tam podlinkowałem do swojego tekstu o filmie. Kto chce podyskutować, zapraszam do komentowania, kontaktu mailowego i facebookowego. A po świętach, jak w roku ubiegłym, zamieszczę też moje zestawienie najgorszych filmów 2012 roku.


1 komentarz:

  1. Nie wszystko z tej listy widziałem, ale Niezniszczalnych w dziesiątce bym na pewno nie umieścił.

    OdpowiedzUsuń