sobota, 1 września 2012

Kino z wysokiego zamku - adaptacje prozy Philipa K. Dicka

Fakt, iż  Len Wiseman zdecydował się  nie na powtórną lekturę  opowiadania Philipa K. Dicka, ale remake dzieła Paula Verhoevena, daje do myślenia.


„Pamięć absolutna” A.D. 2012 zbiera słabe bądź średnie recenzje – choć prominentny krytyk amerykański Roger Ebert ocenił film wysoko – i nie jest to wcale sytuacja odosobniona, bowiem mało który obraz ze scenariuszem zaczerpniętym z prozy Dicka spodobał się prasie branżowej. Istotniejsza od ocen krytyków wydaje się pewna niemożność, a może raczej niechęć twórców filmowych do dosłownego adaptowania książek amerykańskiego pisarza, pełnego oddania ich skomplikowanego charakteru i złożonej problematyki. Powieści i opowiadania Dicka przełożone na język ekranu traktowane są raczej w charakterze bibliotek gotowych pomysłów, skarbnic różnorakich motywów, które da się bez zbędnych utrudnień przenieść na celuloidową taśmę. Tak było chociażby w przypadku „Next” z 2007 roku, gdzie z opowiadania „Złotoskóry” przetrwało bodajże jedynie imię głównego bohatera i jego niezwykła umiejętność widzenia niedalekiej przyszłości, czy też „Tajemnicy Syriusza” z 1995, w której z utworu „Druga odmiana” zapożyczono tylko przewodni motyw fabularny.

Wierność w stosunku do medium wyjściowego nie jest oczywiście wyznacznikiem jakości filmu, bowiem proza Philipa K. Dicka doczekała się paru znakomitych lub chociażby bardzo dobrych adaptacji (choć sam pisarz niestety nie; zmarł w roku 1982). Truizmem, ale i obowiązkiem, będzie wymienienie w tym gronie „Łowcy androidów” Ridleya Scotta, nie tylko bodaj najświetniejszej adaptacji utworu Dicka, ale i klasycznego już dzieła gatunku. Wyjątkowość tego filmu polega jednak nie na hołdowaniu oryginałowi literackiemu, bowiem odstępstwa od fabuły powieści „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” są znaczące, począwszy od kreacji samego bohatera, jak i replikantów, oraz rezygnacji ze znaczących dla książki motywów, na przykład pominięciu istotnych kwestii związanych z religią zwaną merceryzmem. Scott nakręcił przede wszystkim autorski obraz, który dzisiaj nazwalibyśmy neo-noir w estetyce science-fiction. Reżyser ponoć powieści nawet nie przeczytał, a jednak udało mu się uchwycić jej ducha – scenografią, którą pokazano mu w formie prezentacji i szkiców, zachwycał się sam Dick – oraz zahaczyć o problematykę książki, zresztą przewijającą się przez całą twórczość pisarza, poruszyć temat kryzysu tożsamości i zadać pytania o istotę bycia człowiekiem.

Inną  tematykę, również charakterystyczną dla prozy Dicka, krążącą  wokół wątpliwości co do granic realności świata, który, jak nam się wydaje, znamy i pamiętamy, oraz możliwości wpływania na rzeczywistość poprzez manipulacje umysłem, podejmowali kolejni twórcy – Steven Spielberg w „Raporcie mniejszości”, George Nolfi we „Władcach umysłów” i Paul Verhoeven (no i Len Wiseman) w „Pamięci absolutnej”. O ile żaden z tych filmów nie jest wierną ekranizacją prozy Dicka, tak każdy całkiem udanie eksploruje zaczerpnięte z niej dylematy, wpisując je jednocześnie w ramy dynamicznego kina akcji i sensacji, kładąc nacisk właśnie na elementy gatunkowe i angażując w rolach głównych aktorów kojarzonych z podobnymi produkcjami: Toma Cruise'a (był to zarazem pierwszy z kilku projektów zrealizowanych wspólnie ze Spielbergiem), Matta Damona (kojarzonego z trylogią o agencie Jasonie Bourne'ie) i Arnolda Schwarzeneggera (dla którego „Pamięć absolutna” była pierwszym naprawdę ogromnym sukcesem w box office). Z pewnym zaskoczenie odebrano rozbudowany wątek romansowy we „Władcach umysłów”, który przeważał nad warstwą science-fiction, lecz udowadniał tym samym rozpiętość, bądź co bądź gatunkowej, prozy Dicka, która, jeśli nawet posłużyć się nią pretekstowo, potraktować jako odskocznię, oferuje rozmaite możliwości interpretacyjne i adaptacyjne. A także wizualne, o czym przekonał Richard Linklater w swoim „Przez mroczne zwierciadło”, chyba najwierniejszej jak do tej pory adaptacji twórczości pisarza, w realizacji której wykorzystano technikę rotoskopową.

Rozpoczęta równo trzydzieści lat temu filmowa kariera prozy Philipa K. Dicka zapewne potrwa co najmniej kolejne trzydzieści i remake „Pamięci absolutnej” jest pierwszą jaskółką zapowiadającą następne wariacje, adaptacje i przeróbki. Już teraz wiadomo, że Ridley Scott w 2013 ma zacząć pracę nad kolejnym „Łowcą androidów” – jego nazwisko jako producenta łączy się również z czteroodcinkowym miniserialem telewizji BBC, która wykupiła prawa do ekranizacji „Człowieka z wysokiego zamku” – zaś Michael Gondry ma ochotę przenieść na ekran jedną z najważniejszych powieści Dicka, „Ubik”, do której sam pisarz stworzył scenariusz jeszcze w latach siedemdziesiątych.

Tekst ukazał się w "Dzienniku" (31.08.2012).

1 komentarz:

  1. Rzeczywiście Dick do ekranizacji nie ma szczęścia. A szkoda, bo to doskonała literatura.

    OdpowiedzUsuń