poniedziałek, 2 lipca 2012

Rosiński i Thorgal w Stalowej Woli

Do połowy sierpnia w Stalowej Woli można oglądać wystawę retrospektywną poświęconą Grzegorzowi Rosińskiemu.

Zaprezentowano w jej ramach prawdziwy przekrój prac autora; od rysunków kreślonych niewprawną jeszcze ręką i pierwszych, młodzieńczych publikacji, po świeże projekty i ostatnie szkice. Wydarzeniu głównemu towarzyszyć ma także wystawa plenerowa – jej tematem będzie z kolei wyłącznie seria „Thorgal”, której Rosiński w dużej mierze zawdzięcza dzisiejszą pozycję.

Zanim wyjechał na stałe do Belgii, przez długie lata publikował w Polsce – najpierw przygody kapitana milicji obywatelskiej Jana Żbika, potem porucznika Sławomira Karskiego, zaś następnie „Legendarną historię Polski” i komiksy w magazynie „Relax”, któremu szefował. Druga połowa lat siedemdziesiątych okazała się dla Rosińskiego przełomowa. Podczas wyjazdu na stypendium do Belgii w roku 1976 poznał scenarzystę Jeana Van Hamme'a – to spotkanie zaowocowało pierwszą historią o Thorgalu, wikingu z gwiazd, która ukazała się na łamach czasopisma „Tintin”, a rok później w polskim „Relaksie”. Dzisiaj seria liczy sobie trzydzieści trzy albumy, doczekała się dwóch spin-offów – trzeci, traktujący o młodości Thorgala, już w drodze, a mówi się o jeszcze jednym, dopiero planowanym – wersji powieściowej i niezbyt udanej gry komputerowej. Koniec cyklu głównego majaczy na horyzoncie; po trzech kolejnych numerach, w roku 2017, ma on zazębić się z seriami pobocznymi. Wątpliwe jednak, czy wydawcy dadzą przemierzającemu już od ponad trzydziestu lat fantastyczne krainy wikingowi tak po prostu odejść, szczególnie biorąc pod uwagę niesłabnącą, pomimo kontrowersji i zarzutów o brak inwencji i nadmierne infantylizowanie fabuły, popularność tytułu.

Obojętnie jednak, jak potoczą się dalsze losy Thorgala, obaw co do artystycznej przyszłości Rosińskiego mieć raczej nie można – wszak na przestrzeni ostatnich paru dekad jako rysownik współtworzył wiele innych znakomitych serii i albumów. Niemal symultanicznie z Thorgalem, jeszcze w Polsce – autor wyjechał na stałe z kraju po wprowadzeniu stanu wojennego – powstały pierwsze plansze do popularnej serii „Hans” (u nas, z powodu niefortunnych konotacji tegoż imienia, przemianowany na „Yansa”), opowieści science-fiction o postapokaliptycznym świecie, którego życie skupia się wokół jednego państwa-miasta rządzonego twardą ręką. Nad tym cyklem pracował wraz z pisarzem i scenarzystą André-Paulem Duchâteau, lecz swoje największe dzieła stworzył wspólnie ze wspomnianym już Van Hammem. Pod koniec lat osiemdziesiątych autorzy opublikowali przesyconą pesymizmem, czerpiącą zarówno z Kubricka, jak i z Tolkiena, pozbawioną jednak charakterystycznego dla prozy Brytyjczyka optymizmu, trawestację Nowego Testamentu, będącą swoistą antytezą opowieści mesjanistycznej, miniserię „Szninkiel”. Ponad dziesięć lat później wydali album „Western”, historię będącą istnym epitafium dla Dzikiego Zachodu, bliską duchem antywesternom Sama Peckinpaha, w której dawny etos kowbojski, oparty na wolności, ustępuje miejsca zbudowanej na fałszu nowoczesności.

Zresztą w tym ostatnim komiksie Rosiński znacząco zmienił kreskę, demonstrując swój talent malarski, co znajdzie swoje konsekwentne rozwinięcie w kolejnych tytułach – szalonej wariacji na temat powieści awanturniczych, luźnej adaptacji „Hrabiego Monte Christo” pod tytułem „Zemsta hrabiego Skarbka” oraz kilku ostatnich zeszytach „Thorgala”. Rosiński zrezygnował z charakterystycznego dla siebie, realistycznego rysunku, porzucił kontur na rzecz malarstwa, plansze planował jak osobne płótna. I tak już pozostanie w kolejnych jego dziełach; artysta twierdzi, że nagły powrót do starego stylu byłby krokiem w tył. A jednak to właśnie rysunek kojarzący się z serią „Thorgal” jest chętnie naśladowany, chociażby przez autorów odpowiedzialnych za spin-offy głównego cyklu czy też kontynuację, a raczej prequel, sagi fantasy pod wspólnym tytułem „Skarga Ziem Utraconych”, którą Rosiński zajmował się w latach dziewięćdziesiątych.

Wystawa w Stalowej Woli nie jest oczywiście pierwszym podobnym wydarzeniem – prace Grzegorza Rosińskiego wystawiano już za granicą, a także można je było oglądać na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi, gdzie artysta jest częstym gościem. Wydaje się jednak, że ta ekspozycja okaże się najbardziej kompletną, jaką będziemy mieli okazję zobaczyć.

A tutaj znajdziecie mój ubiegłoroczny wywiad z Grzegorzem Rosińskim.

Tekst ukazał się w piątkowym wydaniu "Dziennika" (29.06.2012).

1 komentarz: