środa, 27 czerwca 2012

Tymczasem w księgarniach - "W pierścieniu ognia", "Kosłogłos", "Królewska nierządnica"

„W pierścieniu ognia” (8/10) / „Kosogłos” (8/10)

Po przeczytaniu trylogii Suzanne Collins ciężko spojrzeć na całość jak na osobne utwory; wszystkie trzy książki splątane są ze sobą wieloma nićmi – wątki zazębiają się, jedne rozwijają, drugie pozostają w uśpieniu, aby za chwilę wybuchnąć nagłą woltą, ale wszystko niezmiennie biegnie ku szczęśliwemu (?) zakończeniu. O ile tom drugi, „W pierścieniu ognia”, jest pewną wariacją na temat fabuły poprzedniej książki – ponownie odbywają się głodowe igrzyska – tak zwieńczenie trylogii, „Kosogłos”, to wycieczka w nieco inne rejony, opowieść o wojnie, która, owszem, spustoszy Panem, lecz przede wszystkim pozostawi po sobie niezabliźnioną ranę w pamięci jej uczestników i obserwatorów. Intrygująca jest przemiana głównej bohaterki, Katniss, która z rozważnej, mądrej dziewczyny staje się zdeterminowaną, wyniszczoną trudami podejmowanych decyzji kobietą. Na dalszy plan zepchnięty zostaje wątek miłosnego trójkąta, choć ostateczny wybór Katniss wydaje się oczywisty w kontekście nadchodzących zdarzeń. Pozwolę sobie na nieco trywialne, acz prawdziwe podsumowanie – trylogia „Igrzyska śmierci” to literatura młodzieżowa z wyższej półki, o tysiące mil wyprzedzająca większość zalewających rynek, skierowanych do nastolatków książek. I niech te proste słowa posłużą za rekomendację.

„Królewska nierządnica” (7/10)

Nell Gwynn żyła naprawdę – w XVII-wiecznym Londynie – i udało się jej zrobić niebywałą karierę na miarę europejskiego american dream, o którą można było zawalczyć, jeśli miało się poukładane i w głowie, i między nogami; z ubogiej dziewczynki bez przyszłości awansowała na królewską kochankę i matkę bękartów miłościwie panującego władcy. „Królewska nierządnica” to powieść w zamierzeniu historyczna – w posłowiu autorka wyjaśnia, które luki faktograficzne zalepiła fikcją –  ale bardziej niż do Aleksandra Dumasa, bliżej jej do „Pamiętników Fanny Hill”; to książka mocno rozerotyzowana, niestroniąca od licznych i momentami dosadnych opisów łóżkowych przygód Nell, ale fantazje Gillian Bagwell o ból głowy przyprawią chyba tylko pensjonarki. Trzeba dodać, że interesujący jest sam portret Londynu odmalowany w powieści; przetaczają się przez niego zarazy, pożary, a w powietrzu wisi nieustająca groźba wojny. To dziki, nieprzyjazny, pełen pułapek świat, w którym prosta dziewczyna próbuje jakoś się odnaleźć – choćby w królewskiej pościeli.

2 komentarze:

  1. no film na podstawie pierwszej części "Głodowych gierek" był mocno słaby.

    OdpowiedzUsuń
  2. No co Ty? Powiedziałbym raczej, że był całkiem niezły.

    OdpowiedzUsuń