poniedziałek, 11 czerwca 2012

Czy to ptak? Czy to samolot? Nie, to nowe DC!

Nie minęło jeszcze dwanaście miesięcy, odkąd wydawnictwo DC wkroczyło z impetem w drugą dekadę XXI wieku, kasując swoje wszystkie dotychczasowe comiesięczne serie komiksowe. Pięćdziesiąt dwa tytuły sygnowane logiem amerykańskiego giganta, które wypuszczono we wrześniu 2011 roku, miały na okładce numerek jeden.


Strategia rebootu, czyli odświeżenia danego produktu na zasadzie jego kompletnej reinterpretacji mającej na celu dostosowanie treści i formy do wymogów współczesnego odbiorcy, nie jest wcale nową taktyką marketingową, szczególnie w świecie komiksu. To medium stosunkowo młode, lecz od swoich narodzin rozwijające się prężnie i dynamicznie, przechodzące rozliczne transformacje; medium stale poszukujące nowych, coraz lepszych rozwiązań artystycznych. Przemysł komiksowy ze względu na swoją elastyczność stale odpowiada na zmieniające się potrzeby czytelnika. Tak jest od drugiej połowy lat trzydziestych ubiegłego stulecia, kiedy to na łamach „Action Comics” pojawiła się postać Supermana, Herkulesa nowej ery, który uosabiać miał tradycyjne amerykańskie wartości, a swoją nadnaturalną siłę podporządkował walce z przestępczością. Oto pierwszy superbohater. Superman okazał się fenomenem na skalę w Stanach Zjednoczonych wcześniej niespotykaną, jedną z pionierskich ikon popkultury. Podobnież kolejna flagowa postać wydawnictwa DC – Batman, który zadebiutował niecały rok po swoim poprzedniku.

Z początku bohaterowie ze stajni DC (nazwa wydawnictwa pochodzi od pierwszych liter publikowanego przez nie tytułu „Detective Comics”) walili po twarzach kieszonkowców i włamywaczy, chwytali spadające samoloty i zatrzymywali rozpędzone pociągi, aby potem walczyć z nazistami, a po wojnie uprawiać pola kapusty i zbierać makulaturę, dając przykład obywatelom chcącym ulżyć zmęczonemu konfliktem zbrojnym krajowi. Kolejne dekady przyniosły drastyczne zmiany wymuszone najpierw przez cenzorskie obostrzenia nakazujące uładzenie treści wypuszczanych na rynek komiksów, następnie przez coraz śmielej poczynającą sobie konkurencję w postaci firmy Marvel. Szarżujący rywal podłapał niektóre z opracowanych przez DC pomysłów – żeby tylko wspomnieć o „Fantastycznej Czwórce” stworzonej w odpowiedzi na „Ligę Sprawiedliwych” – a potem wyprzedził oponenta, dorysowując swoim sztandarowym bohaterom przekonujące tło psychologiczne i zderzając ich z problemami codzienności. DC nie miało wyjścia, także musiało podążyć tą drogą; scenariusze coraz częściej dotykały więc trudnych kwestii społecznych, a wielu superbohaterów dostało nowe życiorysy i image. Była to jednak dopiero zapowiedź istnej rewolty, która stała się udziałem wydawnictwa w latach osiemdziesiątych. Scenarzyści tacy jak Alan Moore, Frank Miller czy Neil Gaiman pod egidą DC stworzyli tytuły, które dzisiaj uznawane są za kamienie milowe sztuki komiksowej; to dzieła rozpoczynające erę powieści graficznych, przeznaczonych dla starszego, wyrobionego czytelnika. Komiks zrywa tym samym z łatką rozrywki dla nieopierzonych małolatów i toruje sobie drogę ku powszechnemu uznaniu. Pomagają mu w tym inne media, szczególnie kino, bowiem na ekranach pojawia się znakomity „Batman” Tima Burtona.

Lata dziewięćdziesiąte – DC kolejny raz zagrywa odważnie, uśmiercając Supermana, Batmana zsyłając na wózek inwalidzki, a Green Lanterna stawiając po stronie sił zła. Aby pomieścić lawinę nowych pomysłów, wewnątrz wydawnictwa pojawiają się rozmaite imprinty skierowane do wyspecjalizowanego, świadomego odbiorcy. Po upływie kolejnych dziesięciu lat DC i Marvel kontrolują około osiemdziesięciu procent amerykańskiego rynku komiksowego, a rywalizacja obu firm staje się coraz bardziej zacięta, szczególnie po wykupie Marvel przez korporację Disneya, jednego z głównych konkurentów właściciela DC, koncernu Warner Bros. Wydaje się, że na tej nieustającej walce wielbiciele komiksów tylko korzystają – prócz kolejnych tomów ulubionych autorów mają do dyspozycji produkty towarzyszące. Niedługo w kinach zagości „Mroczny Rycerz powstaje”, zaś do sklepów jeszcze w czerwcu trafi gra wideo „Lego Batman 2”. DC zaczęło pisać nowy rozdział swojej historii.

Tekst ukazał się w piątkowym wydaniu "Dziennika" (8.06.2012).

3 komentarze:

  1. "To medium stosunkowo młode" W porównaniu z malarstwem czy literaturą - i owszem. W porównaniu z kinem na przykład - jest znacząco starsze. Nie mówiąc już o takiej np. telewizji dominującej obecnie media, a w ogóle zapominamy o mediach elektronicznych.

    ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. http://www.bleedingcool.com/wp-content/uploads/2012/04/goon.jpg

    OdpowiedzUsuń
  3. http://chzheroes.files.wordpress.com/2011/12/superheroes-batman-superman-batman-dont-care1.gif

    OdpowiedzUsuń