środa, 9 maja 2012

Tymczasem w księgarniach - "Igrzyska śmierci", "Gdzie jesteś, Amando?", "Kriss de Valnor: Wyrok walkirii"

Igrzyska śmierci (7+/10)

Nawet po obejrzeniu filmu - zresztą bardzo udanego - warto sięgnąć po książkę. Powieść rozwija bowiem wiele jedynie zasygnalizowanych w ekranizacji wątków (wyjaśnia choćby niejasną dla mnie po wyjściu z kina kwestię sponsorów) i ładnie zalepia wszystkie fabularne luki (przejrzyściej opisane są choćby relacje na linii Katniss-Peeta-Gale). Fabuły przywoływał nie będę, bowiem o "Igrzyskach śmierci" słyszał chyba każdy, zatem powiem kilka słów o głównej bohaterce, która jest stworzeniem niezwykle interesującym i, jak na powieść napisaną z myślą o czytelniku nastoletnim, nietypową. To nie marząca o wielkiej miłości trzpiotka, ale twarda dziewucha; wszak to ona podczas tytułowych Igrzysk ratuje z opresji Peetę i posiada rozległą wiedzę o rzeczach powszechnie uważanych za męskie, jak polowanie za pomocą łuku i strzał. Przy tym Katniss emanuje dziewczęcą wrażliwością i, pomimo pewnego zacietrzewienia, które czyni ją z pozoru osóbką niesympatyczną, daje się lubić.

I choć pomysł wyjściowy "Igrzysk śmierci" nie jest nowatorski, Suzanne Collins wykorzystała go znakomicie, traktując młodego odbiorcę poważnie - książka daje do myślenia, nie stroni od brutalności i trudnych tematów, a przy tym hołduje wartościom utożsamianym z literaturą przygodową.

Gdzie jesteś, Amando? (9-/10)

O swojej słabości do Dennisa Lehane'a pisałem na blogu już wcześniej, teraz mogę jedynie powtórzyć - w momencie, w którym otworzyłem jego pierwszą powieść, facet wylądował na szczycie mojej listy ulubionych pisarzy. Twórczość amerykańskiego autora charakteryzuje się często za pomocą terminu neo noir, bowiem w swoich książkach Lehane nie tylko nawiązuje do klasyków czarnego kryminału, ale buduje swoisty pomost pomiędzy prozą Chandlera czy Hammetta, a współczesną, nierzadko pełną skrajnego nihilizmu, literaturą. W zekranizowanej kilka lat temu przez Bena Afflecka powieści "Gdzie jesteś, Amando?" dotyka jednego ze swoich ulubionych tematów - relatywizmu moralnego. Tutaj bohaterowie nie tyle brodzą w ludzkim szambie, lecz tkwią w nim po szyję. Tym razem Kenzie i Gennaro, prywatni detektywi z Bostonu, zostają wynajęci do odnalezienia kilkuletniej dziewczynki, której sprawą żyje całe miasto. Świetna książka!

Kriss de Valnor: Wyrok Walkirii (5-/10)

Ostatnia propozycja na dziś - niestety, nieco rozczarowująca. Drugi tom spin-offu serii o Thorgalu to zeszyt niedorastający do pięt nawet tym przeciętnym dokonaniom duetu Van Hamme/Rosiński. Zastajemy Kriss de Valnor tam, gdzie zostawiliśmy ją w części pierwszej: przed sądem walkirii, które mają zadecydować o ewentualnym odkupieni win czarnowłosej wojowniczki. Poprzednio poznaliśmy jej dzieciństwo, teraz ekspresem przejeżdżamy przez kolejne lata, aż wreszcie dochodzimy do momentu, w którym rozpoczyna się lubiany album głównego cyklu "Łucznicy". Niewielka objętość dzieła nie pozwoliła na porządne rozwinięcie niektórych wątków i w efekcie otrzymujemy niechlujnie opowiedzianą, dość miałką, choć sprawnie narysowaną historyjkę przygodową; autorom śpieszyło się, aby popędzić akcję, a szkoda, bowiem chętnie zapoznałbym się z rozbudowanym portretem psychologicznym młodziutkiej Kriss de Valnor. Za to w finale Sente i De Vita zostawiają swoją bohaterkę w ciekawym punkcie wyjścia, daję więc kolejnemu zeszytowi kredyt zaufania.

4 komentarze:

  1. Wpisałem Lehane'a na listę zakupów.

    pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  2. Upewnij się, że zaczniesz od pierwszego tomu (o ile zabierasz się za cykl o Kenziem i Gennaro), czyli "Wypijmy, zanim zacznie się wojna" - niby można czytać nie po kolei, ale są spoilery.

    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
  3. planowałem "Igrzyska" oglądać, muszę zobaczyć, czy jeszcze w POZ grają.
    "Kriss" rozczarowuje, właściwie nie ona a Sente

    OdpowiedzUsuń
  4. "Gdzie jesteś, Amando?" Książka fantastyczna, przeczytałam ją w jedną noc, choć nie znoszę kryminałów! No cóż, nie mogłam się oderwać od czytania, a film zostawiłam sobie na dzisiejszy wieczór…

    Dennis Lehane stawia fundamentalne pytania, na które musimy poszukać odpowiedzi, czy tego chcemy czy nie.. Każdy z nas…

    zapraszam na mój blog
    (recenzja książki na blogu)

    annamatysiak.blogspot.com

    pozdrawiam

    Anna M

    OdpowiedzUsuń