piątek, 27 kwietnia 2012

Znak trzech - kilka słów o Sherlockach Holmesach

Przed kilkoma dniami zobaczyłem znakomity film "Murder by Decree" w reżyserii Boba Clarka. Obraz ten, podobnie jak i powieść graficzna Alana Moore'a "From Hell", oparty jest na bestsellerowej książce Stephena Knighta pod tytułem "Jack the Ripper: The Final Solution", w której autor snuł kontrowersyjne teorie na temat tożsamości Kuby Rozpruwacza. Atrakcyjność "Murder by Decree" podnosi fakt, iż sprawą morderstw w Whitechapel zajmuje się w filmie sam Sherlock Holmes. A ponieważ w tym tygodniu pisałem dla "Dziennika" o najlepszych, moim zdaniem, aktorach, którzy wcielili się w Holmesa,  poniżej prezentuję to krótkie zestawienie.


Sherlock Holmes to bodaj jedna z nielicznych ikon popkultury, która popularnością dorównuje samemu hrabiemu Drakuli. Do dzisiaj zrealizowano ponad dwieście filmów z jego udziałem, a w słynnego detektywa wcieliło się ponad siedemdziesięciu aktorów. Pierwsze adaptacje prozy Arthura Conana Doyle'a powstały jeszcze za życia pisarza, a kilku spośród wielu odtwórców roli mistrza dedukcji z Baker Street za sprawą swoich niezapomnianych kreacji doczekało się nieśmiertelności. Od premiery pierwszego filmu z Sherlockiem Holmesem minęło już ponad sto lat, a niedawno londyński pogromca zbrodni wkroczył w dwudziesty pierwszy wiek za sprawą dwóch filmów pełnometrażowych w reżyserii Guya Ritchiego oraz serialu telewizyjnego produkcji BBC. Zanim jednak Robert Downey Jr. i Benedict Cumberbatch zaczęli być utożsamiani z rolą Sherlocka Holmesa, charakterystyczną czapkę zakładali na głowę Michael Caine, Rupert Everett, Christopher Plummer i Christopher Lee. Spośród grona nierzadko wspaniałych aktorów można jednak wyróżnić trzech, których kariera została nierozerwalnie połączona z osobą genialnego detektywa.

Basil Rathbone – Sherlock przeciw Hitlerowi

Basil Rathbone to Holmes swojego pokolenia – w latach 1939-1946 wystąpił w czternastu filmach z serii, począwszy od „Psa Baskervilleów”. Miał to być pojedynczy wybryk studia 20th Century Fox; nikt nie spodziewał się bowiem takiego sukcesu komercyjnego i artystycznego (choć widzowie i krytycy w Wielkiej Brytanii przyjęli film chłodno). Jeszcze w tym samym roku nakręcono sequel „Przygody Sherlocka Holmesa”, a potem prawa do kolejnych ekranizacji przeszły w ręce wytwórni Universal. Z powodów budżetowych oraz chęci nadania przygodom Holmesa większej dynamiki, akcję przeniesiono do lat czterdziestych ubiegłego wieku, a naprzeciw słynnego detektywa postawiono nazistów – Rathbone walczył na planie z hitlerowcami w trzech kolejnych filmach. Dalsze odsłony cyklu, już nie propagandowe, także nie zostały oparte na twórczości Doyle'a, a na scenariuszach oryginalnych. Rathbone'owi, pomimo usilnych prób, nie udało się zerwać z wizerunkiem Holmesa; ze swoim najsłynniejszym ekranowym wcieleniem pogodził się dopiero w latach pięćdziesiątych, występując jako detektyw z Baker Street na deskach teatru i w telewizji.

Peter Cushing – Holmes z Gwiazdy Śmierci

Peter Cushing, aktor brytyjski, stworzył wiele ikonicznych ról – doktora Frankensteina oraz pogromcy wampirów Van Helsinga dla studia Hammer Films; dowódcy wojskowego Tarkina w „Gwiezdnych wojnach; czy wreszcie Sherlocka Holmesa w telewizyjnym serialu produkcji BBC. Cushing rolę otrzymał w roku 1968, przejmując pałeczkę po Douglasie Wilmerze, który, zmęczony lenistwem scenarzystów i niefrasobliwością ekipy, nie przedłużył kontraktu po trzynastu odcinkach. Podobnie jak Wilmer, Cushing był miłośnikiem prozy Doyle'a, zresztą w roli Holmesa wystąpił już wcześniej, w 1959 w ekranizacji „Psa Baskerville'ów”. Aktor pojawił się w szesnastu odcinkach, starając się bezbłędnie odtworzyć swojego bohatera takiego, jakim znali go wielbiciele książek.

Jeremy Brett – równa się Sherlock Holmes?

To właśnie Jeremy Brett jest uznawany przez sporą część widzów za Holmesa idealnego i gdyby nie jego przedwczesna śmierć, zapewne byłby pierwszym aktorem, który wystąpił w komplecie ekranizacji opowiadań i powieści o detektywie wszech czasów. W latach 1984-1994 wystąpił w dziewięciu sezonach serialu emitowanego przez angielską telewizję – każdy z czterdziestu jeden odcinków zachował wierność literackiemu oryginałowi, zresztą włącznie z mistrzowską kreacją Bretta, której dopracowywaniu poświęcił lata ćwiczeń i poszukiwań twórczych. Jego Holmes to chimeryczny ekscentryk, posługujący się gamą wystudiowanych, teatralnych gestów – sam Brett mawiał potem, że Sherlock go opętał, stał się mroczną częścią jego osobowości i musiał toczyć z nim nieustanną walkę, aby zachować zdrowe zmysły. Niestety – nie udało mu się. Aktor do końca życia walczył z problemami psychicznymi, ale nigdy nie zszedł z planu „Przygód Sherlocka Holmesa”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga