niedziela, 8 kwietnia 2012

Tymczasem w księgarniach - "Lokatorka Wildfell Hall", "Panie z Cranford"

Świąteczny weekend odarł nas z kinowych premier, a więc dzisiaj co nieco o literaturze wiktoriańskiej.


"Panie z Cranford" / "Powrót do Cranford" (8/10)

Wydane w pakiecie "Panie z Cranford" i "Powrót do Cranford" to kolejna świetna produkcja firmowana logiem telewizji BBC, niejako specjalizującej się w adaptacjach literatury dziewiętnastowiecznej, stanowiącej przecież niebagatelną część kulturowego dziedzictwa Wielkiej Brytanii. Siedmioodcinkowy serial jest ekranizacją powieści wiktoriańskiej pisarki Elizabeth Gaskell, autorki "Północy i południa", "Żon i córek", słynnej biografii koleżanki po piórze, Charlotte Brontë, oraz utrzymanych w tradycji gotyckiej historii o duchach, publikowanych swojego czasu przez samego Charlesa Dickensa. I choć proza Gaskell funkcjonowała w obrębie obowiązujących wówczas konwenansów, w swoich dziełach chętnie podejmowała się krytyki negatywnych jej zdaniem postaw, szczególnie wobec sfer niższych i klasy pracującej. 

Simon Curtis, znany u nas z "Mojego tygodnia z Marilyn" uchwycił klimat i wymowę jej prozy - filmowe "Cranford" to zarazem zabawna, ale i refleksyjna, i często gorzka opowieść. Poza klasycznymi dla angielskiej prowincji problemami zamążpójścia i ciągłego miotania się pomiędzy dumą a wstydem wynikającym z wiejskiego pochodzenia, naczelną kwestią jest tutaj reakcja cranfordzkiej wspólnoty na zmiany technologiczne, które przyniosła industrialna rewolucja - do Cranford wkracza kolej. Mocna obsada - Judi Dench, Imelda Staunton, Eileen Atkins i pojawiający się w epizodzie Tim Curry - i doskonale skonstruowany, wielowątkowy scenariusz to niezbywalne atuty serialu. Naprawdę trudno się oprzeć urokowi brytyjskiej wsi.


Lokatorka Wildfell Hall - Anne Brontë (8/10)

"Lokatorka Wildfell Hall" to druga i ostatnia powieść trzeciej z sióstr Brontë, Anne i, jak na tamte czasy, szokująca - w dużym uproszczeniu jest to książka traktująca o małżeńskiej zdradzie motywowanej jednak moralnym prawem żony do opuszczenia męża pijaka. Anne Brontë uważa się za prekursorkę literatury feministycznej; jej powieść odbiła się tak szerokich echem, że wszystkie egzemplarze pierwszego wydania wyprzedano zaledwie w ciągu sześciu tygodni. Po śmierci autorki dodruki zablokowała jej siostra, Charlotte, zniesmaczona – jej zdaniem – ideologicznie podłym i odrażającym wydźwiękiem książki. Anne Brontë czerpała zresztą z własnego doświadczenia – jej brat Branwell pił i brał narkotyki na potęgę, wprowadzając w domu rodzinnym istną degrengoladę.

"Lokatorka z Wildfell Hall", choć niepozbawiona moralizatorskich wstawek bogobojnej Anne, napisana jest ironicznym językiem (uznanym zresztą przez współczesnych pisarce za wulgarny); to proza wartka, realistyczna, odmienna od romantycznych, mrocznych powieści jej sióstr. Zresztą wydaje się, że twórczość każdej z nich jest idealnym odzwierciedleniem ich faktycznych charakterów, można więc podczas czytania pokusić się o interesującą obserwację. Opisywana książka to w gruncie rzeczy must have, żelazny klasyk brytyjskiej literatury - szczególnie, że właśnie wydano ją u nas po raz pierwszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga