piątek, 17 lutego 2012

Dennis Lehane i jego neo-noir

Z prozą Dennisa Lehane'a spotkałem się stosunkowo późno, mając już za sobą wszystkie nakręcone do tej pory ekranizacje jego powieści. Ba, oglądając "Wyspę tajemnic", nie skojarzyłem, że ten sam facet odpowiedzialny był za materiał literacki, na podstawie którego Ben Affleck zrealizował "Gdzie jesteś, Amando?". Z gorliwością neofity zgłębiam więc kolejne książki bostońskiego pisarza i aż mi głupio, że zabierając się za lekturę "Ciemności, weź mnie za rękę", nie zorientowałem się, iż mam do czynienia z parą detektywów, którą spotkałem już we wspomnianym filmie Afflecka.


Lehane odniósł niemały sukces za sprawą liczącej sześć tomów serii kryminałów o Patricku Kenziem i Angeli Gennaro, dwójce prywatnych detektywów działających w podejrzanych robotniczych dzielnicach Bostonu. Fabuły rozpisywane przez Amerykanina nie są szczególnie odkrywcze, co jednak wcale nie ujmuje im atrakcyjności. Prawdziwym jego atutem jest bowiem stereotypowa, przerysowana charakterystyka pary bohaterów, która udanie kontrapunktuje poważny ton powieści. Ponadto Lehane nie owija w bawełnę, jego proza opowiada o ludziach, którzy ugrzęźli w mule moralnego dna, a do poruszanych tematów społecznych podchodzi uczciwie. No i nie gra na jednej nucie, jego historie są zróżnicowane - w pierwszym tomie "Wypijmy, zanim zacznie się wojna" mamy do czynienia z wojną gangów na tle rasowym, w "Ciemności, weź mnie za rękę" chodzi o wyjątkowo brutalnego, seryjnego mordercę, a w "Pułapce zza grobu" znika córka zamożnego biznesmena. Niejednokrotnie to fasada, bowiem Lehane prawdziwie zainteresowany jest pytaniami o granicę obywatelskiej wolności czy relatywizm moralny (ciekawostka: w tym kontekście Kenzie przyrównuje jedną z prowadzonych spraw do "Rashomonu" Kurosawy). Dla mnie, jako wielbiciela kina noir, interesująca jest także rozpoznawalna dla każdego miłośnika czarnego kryminału atmosfera tych książek, i tak naprawdę, wbrew temu, co napisałem w tytule wpisu, mało jest w niej neo. I tutaj upatrywałbym wielkości tych książek, gdyż Lehane w wyborny sposób buduje pomost pomiędzy dziedzictwem takich pisarzy jak Raymond Chandler czy Dashiell Hammett, a współczesną, pełną nihilizmu literaturą kryminalną.

5 komentarzy:

  1. Mała korekta - w Polsce została wydana cała seria Kenzie-Gennaro. Mam wszystkie części na półce, po polsku, więc wiem o czym mówię. ;) (aczkolwiek początkowo wydawana była w Polsce faktycznie z dużym opóźnieniem). Potwierdzam, że seria jest kapitalna, choć od klasycznego kryminału odróżnia ją po pierwsze częste schodzenie w stronę sensacji (np. finał Modlitw o deszcz), po drugie zaś wyraźnie rysowane tło społeczne Bostonu, a w szczególności Dorchester. Korzystając z okazji polecam "Miasto Niepokoju" - taki lehanowski Ojciech Chrzestny, epicka i bardzo wytrawna powieść. I jeszcze jedna filmowa ciekawostka - Lehane podpisał się pod scenariuszami do paru odcinków The Wire. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za sprostowanie! Już poprawiam, aby nie wprowadzać czytelników w błąd - wziąłem pod uwagę jedynie reedycje Prószyńskiego, a wystarczyło zajrzeć na Wikipedię.

    I jeszcze jedna ciekawostka - Lehane zaliczył też cameo w jednym z odcinków serialu "Castle" :]

    OdpowiedzUsuń
  3. No to powinieneś też wiedzieć też że "Rzeka tajemnic" Eastwooda jest oparta na podstawie książki Lehane'a. I chyba dlatego postanowiono nazwać "Wyspę..." "Wyspą tajemnic" (chociaż przed ekranizacją książka była przetłumaczona jako "Wyspa skazańców"). Sorki za lekkie mądrowanie się, ale wkurza mnie tłumaczenie "Shutter island" jako "Wyspa tajemnic".

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, kiedy oglądałem "Shutter Island", byłem świadomy, że to film na podstawie książki autora "Rzeki tajemnic".

    A posługuję się oficjalnym polskim tłumaczeniem tytułu, aby nie było wątpliwości, o jaki film chodzi - gdybym napisał "Wyspa skazańców", z pewnością znalazłby się ktoś, kto by mi to wytknął :]

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bym tylko przyklasnął :)

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga