środa, 11 stycznia 2012

Al Capone - człowiek z blizną

Dzisiaj jedynie przedruk tekstu o gangsterach, gdyż biegnę do kina nadrabiać zaległości. Za to w piątek wrzucę tekst o ekranizacjach prozy Stephena Kinga, a w poniedziałek recenzje kilku premier - "Dziewczyny z tatuażem", "Code Blue" i "Musimy porozmawiać o Kevinie".


Kino gangsterskie rozwinęło się w latach trzydziestych ubiegłego wieku. To czas Wielkiej Depresji, Stany Zjednoczone znalazły się w trudnej sytuacji społecznej, ekonomicznej i politycznej. To czas prohibicji i lokali, z których wybrzmiewają dźwięki jazzu. To czas Ala Capone. Król chicagowskiego półświatka wiedzie barwne życie, o którym można poczytać na pierwszych stronach gazet, co smutno kontrastuje z pożałowania godną sytuacją materialną zwykłych obywateli.

Ucieczki od rzeczywistości szuka się w kinowej sali. Filmy o gangsterach znakomicie oddają stan ducha Ameryki zafascynowanej mechanizmami funkcjonowania przestępczości zbiorowej, a nade wszystko tymi, którzy stoją na czele zwalczających się gangów. Dominuje rozczarowanie etosem uczciwej, ciężkiej pracy. Gangsterzy wiodą więc prym nie tylko na ulicach i w klubach, ale i na ekranach. Lecz ile filmowy mafiozo ma wspólnego z historyczną prawdą? Sprawdźmy na przykładzie tego, który stał się symbolem swojej epoki.

Sława i mord w Chicago

"Człowiekowi z blizną" Howarda Hawksa z roku 1932 za podstawę posłużyła biografia Ala Capone, choć oficjalnie scenariusz oparto na powieści o tym samym tytule, pod którą podpisał się Armitage Trail. To jedno z pionierskich, wielkich dzieł kina gangsterskiego miało problemy z cenzurą. Hawks walczył o swój film miesiącami, nie godząc się na wymuszane zmiany – głównym zarzutem przeciwko "Człowiekowi z blizną" było rzekome gloryfikowanie przemocy i wykoślawienie idei amerykańskiego snu, który tutaj realizuje bezwzględny mafiozo.

W pewnym sensie film ten stał się ubarwioną wersją drogi na szczyt, którą przebył także i Capone. Po przeprowadzce do Chicago, w wieku dwudziestu kilku lat, zwąchał złoty interes polegający na przemycie i dystrybucji alkoholu zdelegalizowanego przez przepisy prohibicyjne. Capone stale poszerzał sferę swoich wpływów, korzystając z różnych sposobów – brutalnych mordów, jak chociażby pamiętna masakra w dzień świętego Walentego (którą opisał w swoim filmie z roku 1967 Roger Corman), kiedy ludzie Capone dokonali egzekucji siedmiu członków konkurencyjnego gangu; a także łapówek i prostytucji. Ponoć "Człowiek z blizną" przypadł szefowi chicagowskiego półświatka do gustu, plotka głosi, że miał nawet w swoim domu własną kopię filmu i żywo interesował się produkcją, wysyłając swoich ludzi na plan, aby upewnili się, czy aby Hawks nie odkrywa jakichś wstydliwych faktów z jego życiorysu.

Dalszy ciąg w portalu Onet.pl.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga