czwartek, 1 września 2011

Conan i jego bracia

Krótka informacja - wrześniowy numer "Nowej Fantastyki" już do nabycia, a w nim mój artykuł o Conanie i jego popkulturowej rodzinie. Zapraszam do lektury fragmentu.

     
Barbarzyńca - persona non grata w cywilizowanym świecie, symbolizująca niegdyś jedynie dzikość i zawziętość - dzięki literaturze fantastycznej stał się żywym mitem popkultury. Pejoratywny wydźwięk tego słowa zdaje się już niemal zapomniany. Dzisiaj służy ono niemal wyłącznie do opisu rosłego, nieustraszonego wojownika, który niczym kowboj czy samuraj samotnie przemierza rozległe krainy, za towarzysza mając jedynie wysłużony miecz. Cechuje go niespotykana fizyczna sprawność i szermierczy talent, może ściąć kilka głów jednym ruchem. Żre mięcho, trzymając w ręce gnat, mocarnymi szczękami odrywając połacie pieczystego. Zdolny jest wypić kilkanaście kufli pieniącego się piwa i poprawić dzbanem wina, a potem, tak samo pewnym krokiem, jak przed przystąpieniem do biesiady, skierować się do łoża, zgarniając pod drodze karczemną dziewkę. Kierowany zwierzęcą chucią niczym magnes przyciąga do siebie kobiety. Siedzi w nim trochę Słowianina, trochę Celta i trochę Germanina. I chyba dla wszystkich ma twarz bezkompromisowego Conana, brutalnego wojownika z górzystej Cymerii, którego tułacza wędrówka w poszukiwaniu przygód wydaje się nie mieć kresu.
       
Conan o wielu twarzach
   
Od dziesiątek lat, nieprzerwanie, kruczowłosy barbarzyńca przekracza granice coraz to nowych mediów, nieustannie rozbudowując świat stworzony niegdyś na łamach groszowych magazynów przez Roberta E. Howarda. Dawno już Conan wyzwolił się od swojego twórcy, stając się wspólną własnością fanów na całym świecie. Opowieści o nim przerabiano na potrzeby literatury, komiksu, kina i gier komputerowych. Lecz mimo zaburzenia percepcyjnego, wynikającego z natłoku informacji, nietrudno dotrzeć do sedna, do esencji tego, co składa się na Conana. Zdefiniowanie rosłego rębajły jest nader proste, tak jak nieskomplikowany jest charakter i natura barbarzyńcy. Patrząc na zwiastuny nowej, kinowej wersji przygód Cymeryjczyka, wydaje się, że konstrukcja postaci Conana nie będzie odbiegała od tej, do której przyzwyczaiły widza i czytelnika poprzednie przygody najsłynniejszego z barbarzyńców, czy to drukowane, czy sfilmowane. Bowiem Conan ze schematu wyrwać się nie może, gdyż aby mit mógł istnieć, muszą zostać zachowane jego podstawy.

Dalszy ciąg w "Nowej Fantastyce" (09/2011) oraz portalu Wirtualna Polska.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga