środa, 3 sierpnia 2011

Zabierz łapska, brudna małpo!

Kolejny miesiąc, kolejny "Film". A w nim, między innymi, moja recenzja "Naznaczonego", któremu dałem cztery plusy na sześć możliwych. Wyimków nie zamieszczam, bowiem o dziele panów Wana i Whannella pisałem już na blogu, więc można sobie kliknąć i poczytać. Za to pozwolę sobie wkleić zamieszczony w sieci, obszerny fragment mojego tekstu o filmach z małpami w roli głównej. Odsyłam też do jednego z poprzednich wpisów zamieszczonych na blogu, w którym pisałem o Małpie z Bielawy i jej pobratymcach.



Wchodzący 5 sierpnia do kin prequel „Geneza planety małp” przypomina, że niedawno polskimi brukowcami wstrząsnęła informacja, iż w pewnym dolnośląskim miasteczku małpolud pobił młodego chłopaka na oczach kolegów i czmychnął w krzaki. Gdyby tę swojską „miejską legendę” nakręcić, mielibyśmy i my film idealnie wpisujący się w to, co światowe kino od dziesięcioleci wyczynia z małpami.

Sierpniowa premiera to jednocześnie odświeżenie słynnego cyklu o planecie małp. Dowiemy się, kto i co odpowiada za wyrwanie ludziom z rąk władzy nad światem, dlaczego człekokształtne zbuntowały się przeciwko naszej hegemonii i jak udało im się wziąć pod but, a raczej pod stopę, całą Ziemię. W gruncie rzeczy nietrudno było przewidzieć taki stan rzeczy. Kino wielokrotnie już ostrzegało nas przed panowaniem małpoludów, poczynając od „King Konga” z 1933 roku. Mówi się, że film ten był, podobnie jak ówczesne horrory ze studia Universal, odtrutką na amerykańską depresję gospodarczą, a ludzie chętniej chowali się przed recesją w kinie niż pod własnym dachem. Merian C. Cooper lojalnie ostrzegał przed igraniem z monstrualnym gigantem, ale mało kto go słuchał. Szczęśliwie dla widzów! Lekcja tolerancji względem kosmatego kuzyna z drobną różnicą w łańcuchu DNA została udzielona potem jeszcze wielokrotnie w rozmaitych sequelach i remakach  (np. w 1976 roku z Jessicą Lange). Poznaliśmy też syna King Konga, jego mechaniczną podróbkę, a raz nawet postawiono Króla naprzeciw legendarnej Godzilli.

Po Cooperze kino przez lata dotykało tematu zmutowanych stworów i przybyszów z przestrzeni kosmicznej, którzy straszyli lepiej niż sowiecka armia zza żelaznej kurtyny. Niestety, kino science fiction z lat 50. minionego wieku nie miało wielu pomysłów na to, jak przemycić na ekran małpoludy, i dopiero pod koniec następnej dekady człekokształtne opanowały przybytki X Muzy na dobre. Wtedy to, w roku 1968, światło dzienne ujrzała filmowa adaptacja powieści Pierre’a Boulle’a „Planeta Małp”. Fascynująca opowieść pociągnęła za sobą siedem kontynuacji, remake, serial telewizyjny, stertę komiksów i zabawek oraz kreskówki. Teraz, wraz z premierą „Genezy Planety Małp”, historia zatoczyła koło.  

Małpi interes

Trudno stwierdzić, czy włochate szaleństwo rozgorzeje na nowo, ale gdy spojrzeć na filmy o szympansach, kapucynkach i makakach powstałe po premierze jednego ze sztandarowych dzieł Franklina J. Schaffnera, nietrudno zauważyć, że niektórzy reżyserzy dostali małpiego rozumu. Oczywiście, interpretacja ta może okazać się grubymi nićmi szyta, lecz warto naciągnąć rzeczywistość choćby dlatego, że wypada wspomnieć o kilku mniej lub bardziej udanych, acz niezmiennie interesujących horrorach. Kto lubi tak zwaną „włoszczyznę”, pamięta zapewne „Phenomenę” (1985) autorstwa Daria Argento, mistrza grozy z Półwyspu Apenińskiego, z młodziutką Jennifer Connelly w roli głównej. By nie zdradzić zbyt dużo z zagmatwanych meandrów fabuły, wystarczy wspomnieć, że weteran nurtu giallo z pewnością czytał „Zabójstwo przy Rue Morgue” Edgara Allana Poego. Jednak filmowa Inga, szympansica doktora, działała w dobrej wierze, więc wypada nieco blado w porównaniu z większością swoich kinowych pobratymców.

Mordercza małpiarnia dosłownie rozbiegła się po filmowych planach w drugiej połowie lat 80. Zabójczy orangutan przemalowany na szympansa straszył w brytyjskim „Linku” z Terence’em Stampem, zrealizowanym w 1986 roku, a w gonitwach po sporych rozmiarów domostwie radził sobie nie gorzej niż jego koledzy z amerykańskich slasherów. Inteligentna małpa miała, oczywiście, swoje powody, by rzucić się z pięściami na właściciela – niegodziwiec chciał ją uśpić, twierdząc, że zwierzę już się po prostu zużyło.

Agresywne były też i niepozorne kapucynki, a przynajmniej według George’a A. Romero, który w „Małpiej intrydze” z 1988 roku dał poszaleć słodkiemu maleństwu, które niosło wymyślną śmierć. Nie bez przyczyny. Ella była bowiem rezultatem eksperymentu polegającego na przeszczepieniu zwierzęciu ludzkich komórek mózgowych, przez co mogłaby się stać perfekcyjną pomocą domową. Efektem ubocznym okazał się, niestety, morderczy pęd, jak to u pomocy domowych.... Nauka znowu pobłądziła.

Oczywiście, nie tylko w Ameryce i Wielkiej Brytanii małpy pouciekały z klatek i dostały się przed kamerę. Podobnie było w Meksyku, choć w formie nieco zniekształconej. W filmie „Noc krwiożerczych małp” z 1969 roku oglądamy bowiem kolejną wersję historii o potworze Frankensteina, ale z domieszką pierwiastka zwierzęcego. Szalony naukowiec przeszczepia swojemu synowi serce goryla, na skutek czego dochodzi do genetycznej mutacji i młodzieniec biega po okolicy żądny krwi oraz perwersyjnego, seksualnego zbliżenia. Film trafił na słynną listę video nasties i był przez lata zakazany na Wyspach.

Fragment pochodzi ze strony miesięcznika "Film", a cały artykuł, wraz z małym zestawieniem słynnych filmów o małpach, znajdziecie w nowym numerze magazynu.

3 komentarze:

  1. Powiem tak - mnie osobiście następna ,,Planeta małp" przeraża. Bo ileż mozna jechać na tym samym koniu... aby go nie zajeździć. A ten już ledwo dycha. Tak naprawdę pierwsza planeta małp była świetna (to zakończenie!), ale czym dalej, tym gorzej. Widziałem zapowiedzi i - szczerze - skrzywiła mi się twarz niemiłosiernie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Swoją drogą, powinieneś dać opcje, by komentować mogli też ci, którzy chcą wpisać nick i stronę odręcznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz, pomysł jest na tyle nośny, że nie widzę powodów, dla których nie miałby być w dalszym ciągu eksploatowany, szczególnie, że "Geneza..." to reboot serii. Ale co tu gadać, zobaczymy!

    Opcja dodana ;)

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga