piątek, 8 lipca 2011

Zróbmy sobie potwora

Klej, tektura, trochę sklejki, plastiku i gotowe. Magów kina potrafiących wyczarować coś z niczego, macgyverów efektów specjalnych, frankensteinów science-fiction nie brakuje – historia filmu dowodzi, że sam entuzjazm i wyobraźnia wystarczą aż nadto, by ożywić fantasmagoryczne stwory i kazać im zdeptać świat.

Niedawno w "Super 8" J.J. Abrams, reżyser mocno związany z tradycją filmu fantastyczno-naukowego połowy zeszłego stulecia, ożywił lata osiemdziesiąte, dzisiaj na ekrany zawita "Strefa X", hit kina niezależnego, znany w Stanach pod tytułem "Monsters". Przed Wami galeria potworów zrodzonych w głowach artystów kina klasy B. Kolejność i chronologia – zupełnie przypadkowe, tak jak przypadkowe były scenariusze poniższych filmów.

"Taekoesu Yonggary" (1967)

Kto straszy? Młodszy brat Godzilli, rogacz.
Jak straszy? Zieje ogniem i wyje jak osioł.
Jest strasznie? Wartość poznawcza filmu – niespodziewanie wysoka.

photo.title

Yongary, czyli potwór z głębin, to koreańska odpowiedź na Godzillę i Gamerę, powołana do życia przez... Kim-ki Duka. Nie chodzi jednak o autora "Wiosny, lata, jesieni, zimy... i wiosny", lecz jego nieco mniej znanego imiennika, pamiętanego dzisiaj dzięki bohaterskiej próbie zdetronizowania japońskich monstrów. Mimo że w Azji powstały setki filmów z kuriozalnymi potworami w roli głównej, to Yongary zdecydowanie prowadzi w rankingu dziadowskich kreatur. Kiedy wywiedziony z koreańskich legend stwór zostaje wybudzony ze snu, rozpoczyna widowiskowy (no, może niezupełnie...) pochód ku Seulowi, niszcząc wszystko i wszystkich na swojej drodze. Żywi się ropą z rafinerii naftowych, odbija mu się płomieniem, a w końcu i tak dostaje po głowie od ośmiolatka. Opus magnum Kim-ki Duka to istna uczta dla miłośników kaiju – koszmarne efekty specjalne, sceny od czapy, destrukcja kartonowych dekoracji i przejmująca scena finałowa, kiedy Yongary umiera w agonii, niczym King Kong z Wyspy Czaszek.


"The Trollenberg Terror" (1956) oraz "Mózg z planety Arous" (1957)

Kto straszy?  Mózg z planety Arous i wielgachne gały skądś tam.
Jak straszy? On wchodzi ludziom do głów, one rzeczone głowy odcinają.
Jest strasznie? Pozycja obowiązkowa dla studentów medycyny.

photo.title

Dwa filmy o latających, przerośniętych stworach kosmicznych, które przyjęły formę... ludzkich organów. Na obrazku powyżej w całej swojej okazałości prezentuje się Gor, tytułowy mózg z planety Arous, kosmiczny terrorysta i dyktator, który chciałby zobaczyć całą Ziemię u swoich stóp. A raczej synaps. Szczęśliwie dla ludzkiej rasy, w galaktyce żyją także mózgi o wielkim sercu (sic!) i jeden z nich pomaga głównej bohaterce, Sally, uratować jej przyszłego męża, a jednocześnie nasz świat, przed niszczycielskim wpływem Gora. Innym, nie mniej słynnym potworem z apetytem na Ziemian, jest mordercze, gigantyczne oko z mackami, kryjące się w radioaktywnej chmurze po szwajcarskiej stronie Alp.

Dalszy ciąg zestawienia przeczytacie w portalu Filmweb.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga