piątek, 1 lipca 2011

Roztańczona dziewczynka

Lipcowy numer "Filmu" już w sklepach, kioskach i salonikach prasowych. Sam nie mam jeszcze magazynu w rękach, ale jedno wiem na pewno - jest tam moja recenzja partactwa zwanego "B-Girl".

B-Girl (1/6)


„B-girl” (...) jest niczym brzęcząca mucha, którą chce się pacnąć ręką. I nie trzeba wcale uchodzić za przeciwnika muzyki hip-hop ani łamagę zazdroszczącą aktorom tanecznych umiejętności, by wystawić filmowi najniższą notę. (...) Film wygląda jak dzieło naiwniaka, który skrzyknął kolegów do wspólnego, osiedlowego projektu. Trudno rzec choćby jedno dobre słowo na temat tego partactwa, nie nobilitują go nawet przyzwoite, acz stosunkowo rzadkie i źle wykadrowane sceny taneczne.

Źródło: "Film" nr. 7/2011


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga