poniedziałek, 20 czerwca 2011

Translatorski ekshibicjonizm (część pierwsza)

Podstawą mojego bloga były, są i będą teksty o tematyce filmowej i okołofilmowej, lecz czasem pozwolę sobie na małe dygresje. Ot, taki skromny przywilej autora. Pora więc na krótką notkę osobistą. W życiu zajmuję się klepaniem w klawiaturę, ale nie zawsze rodzą się z tego rzeczy związane z kinem, gdyż nie ma dnia, którego nie spędziłbym na przetłumaczeniu choćby kawałka jakiejś powieści czy opowiadania. Hobbystycznie również sam od razu do czasu tworzę mniej lub bardziej udane kawałki literackie, które wydawcy mniej lub bardziej lubią. Poniżej przedstawiam więc rozpiskę książek (i magazynów), w których znalazło się moje nazwisko jako tłumacza (tudzież autora). Oczywiście nie będę sięgał zbyt daleko w przeszłość i skupię się na ostatnich (oraz nadchodzących) tygodniach. Aha, proszę się nie martwić, że dawno już o nowościach kinowych nie pisałem i ratowałem się "przedrukami". Jutro wracam do kraju po trzytygodniowych wojażach, wracam do kinowej sali i wracam do recenzji. Oczekujcie też kolejnej dyskusji z Piotrem Plucińskim. A tymczasem...

1. Killing Bono (wyd. Replika)


Książkę można już dostać w księgarniach. Napisał ją Neil McCormick, facet, który zawsze chciał zostać gwiazdą rocka, ale nigdy mu nie wyszło. Na domiar złego jego frustrację pogłębiał fakt, że kumpel ze szkolnej ławy, znany obecnie jako Bono, odnosił sukces za sukcesem. "Killing Bono" to nie sucha opowieść autobiograficzna, ale autentycznie zabawna, rockowa podróż literacka. Neil jest teraz dziennikarzem "Daily Telegraph", miałem okazję poznać go w Londynie i to naprawdę sympatyczny, szczery gość.

2. Doktor, dziecko i duchy z jeziora (wyd. Replika)


Długie opowiadanie Morta Castle'a, które przetłumaczyłem na potrzeby antologii grozy "11 cięć". Dojrzały kawałek jednego z weteranów horroru. Już dostępne w księgarniach, warto.

3. Jedyne dziecko (wyd. Papierowy Księżyc)


Nowa powieść Jacka Ketchuma, jednego z moich ulubionych autorów, ukaże się u nas w połowie lipca. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam. Pozwolę sobie wkleić poniżej notkę o książce, którą sporządziłem  niegdyś dla wydawcy:

"Jedyne dziecko" to kolejna, niepokojąca powieść Jacka Ketchuma, autora "Dziewczyny z sąsiedztwa", "Poza sezonem" i "Straconych". W swojej książce amerykański pisarz, porównywany do Cormaca McCarthy'ego, przeprowadza wstrząsające studium psychologiczne ofiar i sprawcy przemocy domowej i molestowania seksualnego.

Pielęgniarka, Lydia McCloud, poznaje Arthura Danse na przyjęciu ślubnym. Oczarowana uznaje, że jest to mężczyzna, którego mogłaby pokochać. Dla niego z kolei Lydia reprezentuje typ kobiety wzbudzającej w innych sympatię i ciepłe uczucia. Arthur zrobi więc wszystko, by pokazać jej, że nie może czuć się bezpiecznie nawet we własnym domu. Kiedy rodzi się ich jedyne dziecko, Robert, zachowanie Arthura jeszcze się pogarsza. Lydia zgłasza sprawę do sądu i wtedy rozpoczyna się dla niej prawdziwy koszmar. Powalająca powieść jest niczym oskarżycielski palec skierowany w stronę wymiaru sprawiedliwości, po którym, wydaje się, została już tylko nazwa, będąca teraz niczym cyniczny żart. Ponadto, w unikalnym posłowiu autor odkrywa przerażającą, prawdziwą historię, która zainspirowała go do napisania "Jedynego dziecka".

4. Halloween (wyd. Oficynka)

Zbiór opowiadań grozy z halloweenowym motywem przewodnim. Premiera oczywiście w październiku. Miałem szczęście znaleźć się obok tak znamienitych autorów jak Izabela Szolc, Magdalena Kałużyńska, Katarzyna Rogińska, Katarzyna Szewczyk, Łukasz Orbitowski, Jacek Skowroński, Krzysztof Maciejewski, Kazimierz Kyrcz, Robert Cichowlas, Łukasz Śmigiel i Dawid Kain.

Ech... widzę, że wpis mi się rozrósł, a to jeszcze nie koniec, więc wstrzymam się póki co. Reszta jutro.

3 komentarze:

  1. Jeśli wydawca uraczy mnie egzemplarzem recenzenckim "Jedynego dziecka" to chętnie przeczytam. Nie do końca jest to zrozumiałe więc dopytam - ty ta książkę tłumaczyłeś czy tylko zrobiłeś notkę? "Dziewczynę z sąsiedztwa" mam od dawna w "haniebnych zaległych"... zainteresowany byłem nią grubo przed polskim wydaniem, ale z racji zakupów podyktowanych rozwijaniem kolekcji...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, tłumaczyłem tę książkę, a wcześniej "Straconych" tegoż autora.

    Daj znać na maila, przekażę Wydawcy namiar na Ciebie, to Ci podeśle egzemplarz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki! Zazwyczaj nie mam problemu z recenzenckimi ale jak prośba nie za skutkuje to się odezwę do ciebie. Poproszę i tak za jakiś czas, teraz i tak mam stertę zaległości a nie lubię mieć zbyt dużo zobowiązań na raz...

    Chciałem być na "Dniach fantastyki", tym bardziej że nie mam daleko(mieszkam w małej mieścinie koło Wrocławia) ale nieuregulowane opłaty z nimi wygrywają ...

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga