piątek, 10 czerwca 2011

Mordercza nastolatka kontra reszta świata

Dzisiaj na ekrany wszedł nowy film reżysera, którego zupełnie nie trawię. "Duma i uprzedzenie" w jego wykonaniu to niestrawne, żenujące wręcz widowisko, a "Pokuta" zatrważała miałkością scenariusza, opartego zresztą na wcale nie lepszym pierwowzorze literackim. Dorzucając do tego irytującą fascynację aseksualną i pozbawioną  aktorskiego talentu Keirą Knightley, mogę podsumować, że Joe Wright do moich ulubionych twórców nie należy, ale o tym już pisałem w pierwszej linijce, więc wystarczy. A jednak mnie zaskoczył. Bardzo. Zapraszam serdecznie do przeczytania recenzji z filmu "Hanna", która ukazała się w czerwcowym numerze magazynu "Kino".



Nastoletnia dziewczyna, okutana w skóry i futra, goni poprzez finlandzkie śniegi za jeleniem, pewnie sobie radząc z obsługą śmiercionośnych narzędzi. Co ciekawe, strzała z łuku przeznaczona jest dla zwierzęcia, a kula z pistoletu – dla widza. Młoda bohaterka filmu Joego Wrigtha mierzy bowiem wprost w nas, przed ekranem, zupełnie jak złoczyńca w klasycznym „Napadzie na ekspres” Edwina S. Portera. Wystrzał będzie niczym złożony podpis, określi tę postać dobitniej niż zrobiłby to rozciągnięty w czasie monolog. (...) W paru miejscach film nabiera charakteru niemal układu tanecznego, kamera kręci piruety, a aktorzy poruszają się według precyzyjnie zaplanowanej choreografii. Brytyjski reżyser ucieka od dosłowności thrillera czy filmu sensacyjnego, maskuje ją niestandardowymi rozwiązaniami wizualnymi i wprawiającą nierzadko w zdumienie scenografią. Kiedy akcja filmu przenosi się z Maroka do Niemiec, na teren opuszczonego wesołego miasteczka, Wright w pełni folguje swoim baśniowym fascynacjom. (...) Mówiąc najprościej, „Hanna” Joego Wrighta to dynamiczny film o zemście dojrzewającej latami, film dobrze zrobiony, z wyśmienitą choreografią scen walk i psychoanalitycznymi odniesieniami do dziecięcych baśni. Reżyser łączy dwa style narracji, szybki i gorączkowy z subtelnym i wyciszonym, ale udaje mu się utrzymać rozsądne tempo akcji, zaciekawić na całe dwie godziny seansu, zapewniając jednak co jakiś czas kilka minut na wzięcie głębokiego oddechu.

Źródło: „Kino" 2011, nr 6, s. 70

Cały tekst znajdziecie na stronie miesięcznika "Kino".

2 komentarze:

  1. Aseksualna Keira Knightley, żenująca "Duma i uprzedzenie", zatrważająca "Pokuta" - Bartek, przy całej sympatii, zasłużyłeś na moje prywatne WTF roku. A jest dopiero czerwiec. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No widzisz, choć raz mam szansę zgarnąć jakąś nagrodę z "roku" w nazwie! :)

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga