niedziela, 5 czerwca 2011

"The horror! The horror!" - czyli jak przeżyć w filmie grozy

I znowu o horrorze. Przepraszam, jakoś tak wyszło, bo w Onecie pojawił się niedawno mój tekst stworzony jeszcze przy okazji premiery ostatniego „Krzyku”, którego na blogu nie prezentowałem. Jest to krótki przewodnik po filmach typu slasher, lecz napisany w nieco niekonwencjonalnej formie. Zresztą zobaczcie sami. Enjoy.



Wakacje za pasem, więc i ryzyko obrażeń cielesnych wzrasta. I nie chodzi bynajmniej o skoki na główkę, jazdę rowerową w stanie nietrzeźwym czy zatrucie pokarmowe spowodowane konsumpcją nieświeżej zapiekanki, zakupionej w podejrzanej budzie kempingowej, ale o niebezpieczeństwo związane z grasującymi tu i ówdzie, seryjnymi mordercami, upiorami i żywymi trupami. 
 
Oczywiście wszystkie plugastwa buszują po krzakach przez cały rok, lecz wydaje się, że okres letni dodatkowo sprzyja ich aktywności. Planując urlopy, trzeba więc przedsięwziąć specjalne środki zapobiegawcze i naoglądać się horrorów – można zacząć już teraz, jest ku temu znakomita okazja, bo do kin wszedł „Krzyk 4”. W poprzednich częściach cyklu przybliżono amatorom mocnych wrażeń kilka elementarnych zasad, których przestrzegać należy, jeśli chce się choćby pomarzyć o przeżyciu w filmie grozy. Ale w szerokim świecie czyha więcej pułapek, niż Randy Meeks mógłby sobie wyobrazić, dlatego przychodzimy z pomocą i oferujemy kompletnie bezpłatny przewodnik survivalowy, który ma za zadanie uratować życie nieostrożnym urlopowiczom.

Przygotowania do wyjazdu

Ważnym krokiem jest wybór miejsca, w którym nasze wakacje spędzimy. Na pewno, z oczywistych względów, odpada stan Maine w Nowej Anglii, najlepiej rozłożyć mapę i wyciąć z niej pordzewiałymi nożycami ten plugawy kawałek świata, wylęgarnię wszelkiej maści kanibali i zwyrodnialców, ojczyznę Stephena Kinga i Howarda Philipsa Lovecrafta. Dopiero wtedy można zasiąść do przeglądania ofert biur podróży, ale lepiej zaplanować coś samemu, gdyż na pewno uprzejmy agent okaże się zwichrowanym szajbusem i pośle swoich klientów samolotem wprost w paszczę Langolierów.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga