piątek, 13 maja 2011

Tożsamość Neesona...

Od tygodnia w kinach można zobaczyć nowy film pana od "Sieroty", Jaume Colleta-Serry, w którym Liam Neeson z gracją młodzieniaszka biega po berlińskich ulicach. Widać, że nauczył się kilku sztuczek na planie "Uprowadzonej". Nie ma co jednak języka strzępić, pozwolę sobie odesłać zainteresowanych do recenzji mojego autorstwa, która ukazała się w majowym numerze miesięcznika "Kino".




Film Jaume Colleta-Serry dość krótko bawi się pytaniem o rzeczywistą tożsamość głównego bohatera, podsuwa fałszywe tropy, zwodzi, podaje w wątpliwość stan psychiczny Harrisa. Najwyraźniej reżyser nie jest w stanie udźwignąć intrygi dłużej niż przez trzydzieści minut i zbyt wcześnie odkrywa karty sensacyjnego spisku. W finale czeka wprawdzie widza jeszcze niejeden zwrot akcji, lecz w ostatnich minutach fabuła traci kompletnie na wiarygodności i choć Collet-Serra nie pozwala, by jego domek z klocków runął, jasne się staje, że zbudowany został naprędce. (...) Filarem „Tożsamości” są kreacje aktorskie – szczególnie Diane Kruger jako bośniackiej taksówkarki i Bruna Ganza w roli byłego agenta enerdowskiej tajnej policji. Finałowy zwrot akcji jest jak najbardziej usprawiedliwiony konwencją, ale szkoda, że twórca „Tożsamości” nie pokusił się o mniej standardowe rozwiązania. To, co zaproponował, to jednak gatunkowy konformizm, co trudno reżyserowi wybaczyć.

Źródło: „Kino" 2011, nr 5, s. 76-77

Patrząc z perspektywy czasu - ja facetowi jednak wybaczyłem. A całość recenzji znajdziecie TUTAJ.



2 komentarze:

  1. Podobał mi się ten film - rozwiązania nie są na pewno bardziej standardowe niż w "Uprowadzonej", film mnie wciągnął, dostarczył emocji i polubiłem parę głównych bohaterów. W recenzjach zwykle pomija się Diane Kruger, więc fajnie, że ją wyróżniłeś, bo aktorka spisała się bardzo dobrze.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostrzegam jednak przed zwiastunem - całe mnóstwo spoilerów!

    I również pozdrawiam, dzięki za komentarz!

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga