piątek, 27 maja 2011

Marilyn Monroe w Onecie

W portalu Onet można już przeczytać krótki artykuł mojego autorstwa o aktorkach, którym przydarzyło się do swojej filmografii włączyć rolę Marilyn Monroe. Nie jest to moja ostatnia wyprawa na terytoria krakowskiego portalu, bowiem mniej lub bardziej regularnie będę publikował tam luźniejsze teksty, w klimacie pop. Na zachętę zamieszczam fragment artykułu i zapraszam do przeczytania całości.


Być Marilyn Monroe...

Zanim nie zapadła decyzja o wstrzymaniu prac nad filmem "Blonde" z Naomi Watts, miłośnicy talentu urodziwej aktorki zacierali ręce na wieść o jej pojedynku z Michelle Williams. Pojedynku, który miał zostać stoczony niejako zaocznie, na dwóch arenach, w dwóch różnych produkcjach, lecz tym samym orężem – kreacją Marilyn Monroe.

Scenariusz filmu z Watts oparty był na fikcyjnych pamiętnikach gwiazdy, spisanych przez Joyce Carol Oates. Może kiedyś jeszcze powstanie? Dzieło z Michelle Williams, "My Week with Marilyn" ("Mój tydzień z Marilyn", premiera jeszcze w tym roku), to z kolei rozgrywająca się na planie "Księcia i aktoreczki" opowieść o znajomości seksbomby z pisarzem Colinem Clarke. Autor pracował przy produkcji jako asystent, a zarazem miał się opiekować wrażliwą ślicznotką.

W Wielkiej Brytanii, gdzie kręcono zdjęcia, Monroe mogła złapać oddech i uwolnić się od hollywoodzkiego blichtru i zawieruchy. Michelle Williams przyszło więc grać MM mniej znaną, tę spoza kinowego ekranu i pierwszych stron gazet, Marilyn-żonę. Dziennikarzowi brytyjskiego "Daily Mail" Williams powiedziała, że gdy zaproponowano jej tę rolę, początkowo odmówiła. Bała się, że nie uniesie ciężaru nierozerwalnie z Monroe związanego. Pokusa była jednak silniejsza. Poprzez lekcje śpiewu i tańca (oraz... charakterystycznego śmiechu) młoda aktorka zżyła się z postacią tak bardzo, iż w pewnej chwili zatraciła poczucie własnej tożsamości. Fanów jednak uspokaja, mówiąc, że jej Monroe będzie bardziej Michelle niż Marilyn. Innymi słowy – Williams obiecuje aktorską interpretację, a nie bezpłciowe kopiowanie wielkiej diwy. Zobaczymy...

2 komentarze:

  1. Chętnie zobaczyłbym Naomi Watts w tej roli. A tak w ogóle to wiadomo, dlaczego wstrzymano prace nad tym filmem?
    Co do tego filmu z Michelle Williams to bardziej jestem ciekaw jak wypadnie Kenneth Branagh w roli sir Laurence'a Oliviera. W filmie "Książę i aktoreczka" Olivier dał się przyćmić Marilyn Monroe, więc pewnie i Branagh wraz z reżyserem dadzą większe pole do popisu aktorce. Ciekaw jestem co z tego wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nie wiem, nie znalazłem wielu informacji na temat powodów wstrzymania produkcji. Za to cieszy mnie, podobnie jak i Ciebie, "My Week with Marilyn", chętnie zobaczę.

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga