czwartek, 28 kwietnia 2011

Pogoń za... - "Między światami" w kinach

W filmie Johna Camerona Mitchella gonitwa za białym królikiem w niczym nie przypomina pogoni, którą odbyła niegdyś Alicja w powieści Lewisa Carrolla. Po drugiej stronie lustra nie ma bowiem krainy czarów, a chłodna rzeczywistość codziennego cierpienia.


Becca i Howie to małżeństwo w średnim wieku, kryjące się w domku na przedmieściach, za białym płotkiem i zielonym trawnikiem. Oboje pielęgnują w sobie smutek po stracie dziecka, lecz z tragedią każde z nich próbuje uporać się inaczej. Kobieta izoluje się od znajomych, skrycie zazdrości swojej siostrze przebiegającej podręcznikowo ciąży. Mężczyzna łaknie za to kontaktu z ludźmi, popala trawkę, zakłada na twarz żelazną maskę spokoju, ale wieczory spędza samotnie, snując wspomnienia o ukochanym synu. Wzięta z oryginalnego tytułu, metaforyczna „królicza nora” jawi się dla nich jako obietnica upragnionego decathexis, ostatecznego pogodzenia się ze śmiercią, przekroczenia chwiejnej granicy pomiędzy emocjonalnymi katuszami a pełną poczucia winy ulgą. Mitchell szczęśliwie nie czyni ze swojego filmu nadętego, ekshibicjonistycznego dramatu, lecz kręci taktowną i subtelną opowieść o nadziei przychodzącej w najmniej oczekiwanej postaci.

Recenzja ukazała się pierwotnie w kwietniowym numerze magazynu "Hiro".

"Między światami" w kinach od jutra.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga