wtorek, 12 kwietnia 2011

Dolnośląskie urban legend? Rzecz o Małpie z Bielawy

Chciałem z rana napisać coś o bieżącym repertuarze, ale postanowiłem poświęcić kilka słów sprawie zajmującej mnie od niemal tygodnia, a jej wartość poznawcza jest niewspółmiernie większa niż filmów, za które miałem się zabrać. Chodzi o historię Małpy z Bielawy (niestety, moja ograniczona wiedza zoologiczna nie pozwala na posłużenie się terminem nieco bardziej konkretnym, lecz Marian Bandarzewski z wrocławskiego zoo podejrzewa, że może to być makak), która terroryzuje od kilku dni spokojnie, leżące nieopodal Dzierżoniowa miasteczko. Obawiam się też, że bielawscy oficjele próbują niewygodną sprawę zatuszować, gdyż na stronie internetowej urzędu miasta nie ma nawet wzmianki o atakach zwierzęcia. Wydaje się więc, że wiarygodnym źródłem informacji pozostaje wyłącznie dziennik "Fakt", który bodajże jako jedyny tytuł prasowy w Polsce zachował należytą powagę i wysłał do Bielawy swojego reportera - na stronie internetowej gazety zamieszczono nawet kilka zdjęć:


Na Bielawę pada blady strach

Fabian Miszkiel, reporter opiniotwórczego dziennika, pisze we wstrząsającej relacji:


Włochata bestia rzuciła się na młodzieńców, gdy leśną drogą wracali do domu. W najgorszej sytuacji znalazł się Kamil Nowak (17 l.). Małpolud złapał go za kostki i powalił na ziemię. Potem zaczął nim ciskać o krzaki. Raz w lewo, raz w prawo. – Czułem się jak jakaś kukła, taki był silny – opowiada zdenerwowany chłopak. Całe szczęście Kamila uratowali koledzy. (źródło)


Koledzy pana Kamila wykazali się więc godną pochwały odwagą. Proszę spróbować wyobrazić sobie, co by mogło się wydarzyć, gdyby nieszczęśnik wracał samotnie, a Małpa z Bielawy okazałaby się choćby dalekim kuzynem tytułowej Bestii z filmu Waleriana Borowczyka, której chuć przeszła już do legendy. Szczęśliwie dla pana Kamila, nie była również tak silna jak chłop przebrany za goryla w "The Beast That Killed Women":




Nie brakuje głosów wśród przerażonych bielawian, że Małpa to dziennikarska ploteczka, ale sądzę, że pan Kamil, którego zdjęcie rentgenowskie można oglądać na stronach "Faktu", ma na ten temat inne zdanie. Osobiście liczę na to, że zwierz nie zostanie pochwycony i będzie ganiał po Bielawie po wsze czasy, a my wreszcie dorobimy się urban legend z prawdziwego zdarzenia. Bo nie jest istotne, czy Małpa faktycznie istnieje, sama historia nosi bowiem znamiona nieprzeciętnej, w której chyba każdy fan filmowego trashu zakocha się z miejsca. I dlatego wolno mi choć przez chwilę pomarzyć i pogdybać, że ktoś złoży kiedyś do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej projekt scenariusza o Małpie z Bielawy. Na razie jednak musimy zadowolić się produkcjami zza zachodniej granicy. Czas więc na krótki przewodnik po strasznych filmach z małpoludami w roli głównej. Jest ich, wbrew pozorom, multum (plus te, w których występują jedynie w roli drugoplanowej, jak choćby moja ulubiona "Phenomena" Dario Argento) wspomnę więc tylko o trzech, które jako pierwsze przyszły mi do głowy. Chronologicznie.

Night of the Bloody Apes - meksykański film z 1969. Szalony naukowiec przeszczepia serce goryla swojemu synowi i wychodzi mu takie coś:


Małpolud biega po okolicy, gwałci i morduje, a film trafia w Wielkiej Brytanii na listę produkcji zakazanych i dostaję słynną etykietkę video nasty. Wersja wypuszczona na tamtejszy rynek różni się nieco od meksykańskiej: dodano nowe, krwiste sceny.

Link -  rok 1986. Film zrobił Richard Franklin, mający na koncie chociażby "Psychozę II". Opowiedziałbym, co się w tym filmie dzieje, lecz widziałem go straszliwie dawno i praktycznie jedyne, co pamiętam, to okładka kasety VHS:


Wikipedia mówi, że w filmie wystąpił orangutan, lecz postanowiono poudawać, że jest to szympans - zwierzę przemalowano i już. Aż nabrałem ochoty na seans.

I może jeszcze...

Małpia intryga - autorstwa George'a A. Romero z 1988 roku. Tutaj nieco mniejszy kaliber, bo małpa kapucynka, ale równie skuteczna, co jej więksi bracia. Całkiem sprawnie zrealizowany film, można przy nim pogryźć paluchy. Na pokładzie jest Tom Savini, a nawet Stanley Tucci, ale to Boo jest prawdziwą gwiazdą:


Jedynie otarłem się w tym wpisie o temat, filmów małpich są dziesiątki, aż nie wiem, za co się zabrać. Zachęcam więc do eksplorowania. A jeśli czyta to autor przyszłego filmu o Małpie z Bielawy, chciałem pożyczyć mu powodzenia.

2 komentarze:

  1. :D Brakuje tutaj Klasycznej Planety małp

    PS W sumie nie szkodliwa :P, ale lubiąca rozbój Małpa w hotelu :D czemu ten film ? bo to mój pierszy film który obejrzałem w kinie z klasą z szkoły

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jest - brakuje! Skupiłem się jednak na "strasznych" filmach i choć grozy "Planecie małp" odmówić nie sposób, do zestawienia mi nie pasowała. Z pewnością jednak Małpa z Bielawy doceni Twoją czujność!

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga